Z dzieckiem w trzaskający mróz
Witam ponownie wszystkie mamy naszych kochanych rozrabiaków. Widząc co dzieje się za oknem w moim rodzinnym mieście postanowiłam udzielić wszystkim czytelniczkom tego bloga kilku prostych rad dotyczących wychodzenia z naszymi maleństwami na spacery w taką pogodę jaką mamy obecnie.
Osobiście nie przepadam za najzimniejszą z pór roku, lecz trzeba sobie jasno powiedzieć, że w ujemnych temperaturach matka natura ekstremalnie szybko wyniszcza wszelkie bakterie i drobnoustroje unoszące się w powietrzu, a jeśli już nasze dziecko zachoruje to zazwyczaj jest to wynik naszego niedopatrzenia lub zbyt lekkiego odzienia.
Jeśli chodzi natomiast o niemowlaki to nie zalecałabym spacerów w temperaturze poniżej minus 5 stopni Celsujsza. Z tego co czytałam takie maleństwa mają jeszcze dosyć słabą odporność i nie powinny wychodzić na dwór w taką pogodę. Inaczej sprawa wygląda u starszych dzieci, które powinny w miarę często opuszczać domowe pielesze, gdzie temperatura jest dosyć wysoka, a powietrze mocno wysuszone przez ogrzewanie.
Jednak jako mamy musimy pamiętać o kilku ekstremalnie ważnych rzeczach podczas beztroskiej zabawy naszych rozrabiaków w śniegu.
Pierwszą z nich jest stara zasada naszych babci, że powinno się ubierać dzieci i siebie na tzw. cebulkę. Po drugie pamiętajmy żeby naszym maluchom zawsze podczas mroźnych dni kremować buzię, ponieważ jeśli tego nie dopilnujemy dziecko może mieć spierzchnięte usta i przemarznięte policzki, co będzie go lub ją strasznie drażnić.
Trzecia zasada dotyczy aktywnych spacerów, podczas których nasze słodkie maluchy „latają z prędkością światła po po zaspach śnieżnych musimy pamiętać aby zbyt mocno się nie zgrzały, ponieważ mogą się nam później rozchorować.