Grypa u malucha
Będąc matką wspaniałego 4-letniego brzdąca, który dość często zapada na różnego rodzaju grypy i przeziębienia, a ja i mój mąż bardzo mocno dbamy o to aby mały mógł spokojnie się rozwijać, a co za tym idzie jego system odpornościowy radził sobie z różnego rodzaju bakteriami i wirusami wielokrotnie zastanawialiśmy się co zroić aby nasz malec dał sobie radę w najtrudniejszych sytuacjach i nie musiał tak dużo czasu spędzać w łóżku lecząc się z kolejnej grypy.
To dziwne ale kiedy tylko zauważyliśmy, że nasz Franek czesto łapie różnego rodzaju choroby od razu poszliśmy do lekarza aby ten powiedział co robić. Okazało się, że mały musi dostawać znacznie więcej różnego rodzaju leków i witamin aby był zdrowy, ponieważ jego system odpornościowy wolniej się rozwija niż u innych dzieci.
Bardzo się zmartwiłam, ponieważ zdaje sobie sprawę jak ciężko podczas choroby odzyskać stracony czas, który malec powinien spędzać na beztroskiej zabawie i przede wszystkim poznawaniu świata. Co za tym idzie rozpoczęłam gorączkowe poszukiwania rozwiązań, które byłyby zdrowe i pomogły mojemu maleństwu normalnie funkcjonować.
Muszę przyznać, że kiedy opiekowałam się małym podczas jednej z jego chorób z przerażeniem zwróciłam uwagę na ogrom leków, które musiał zażywać. Będąc chemikiem doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że substancje zawarte w antybiotykach nie zawsze są zdrowe.
Zrobiłam zatem mały eksperyment i zaczęłam go leczyć tylko i wyłącznie domowymi sposobami. Robiłam cherbatki z miodem, karmiłam małego czosnkiem z naszego ogródka i zmieniłam jego dietę, która w efekcie stała się bardzo zdrowa. Efekty okazały się wręcz piorunujące, ponieważ mały przestał chorować, a lekarze stwierdzili, że dzięki temu jego odporność znacznie wzrosła.