Znajdujesz się tutaj: Home > Dla mamy, Rozwój dziecka > Przygoda z nocnikiem

Przygoda z nocnikiem

Jako dumna matka rocznego dzieciaczka muszę przyznać, że pewnej deszczowej soboty wpadliśmy na pomysł z mężem, żeby zacząć małą przyzwyczajać do niesamowicie przdatnego sprzętu jakim jest nocnik. Zwłaszcza, że na dzień dziecka nasza Gosia dostała nocnik, który po napełnieniu go moczem zacznał grać przyjemną melodyjkę.

 Co ciekawe to proces przechodził dość łatwo dopóki nasza mała nie ogarnęła tematu związanego z zabawnym utworem muzycznym. Otóż moje szanowne dziecko zamiast załatwiać się do pięknego i kolorowego nocniczka zaczeło namiętnie wlewać każdy płyn, który dostał się pod jej malutką rączkę, do nowiutkiego nocniczka.

 Jakby tego było mało to nasz maluszek wykoncypował sobie, że podczas robienie kupki oprócz tego, że aby ją zrobić wprost uwielbia wchodzić do szafy. Mój małżonek stwierdził ostatnio, że widocznie jako młoda kobieta potrzebuje odrobiny prywatności.

Wracając do tematu nocniczka to wyobraźcie sobie, że moja córcia kupę robi w pampers, a nocnik zakłada na głowe i po całej akcji wybiega z krzykiem i małą ucieszoną twarzyczką. Oczywiście potem trzeba ją wykąpać bo oblewa się zawartością nocnika.

 Problem w tym, że rośnie jak na drożdżach i zastanawiam się jak wyeliminować jej pieluchy. Ostatnio doszłam do wniosku, że skoro Gosia traktuje nocnik jako zabawkę to rozpoczne proces edukacji w celu nauczenia jej załatwiania pewnych niezbędnych fizjologicznych spraw w toalecie.

Trzeba przyznać, że mój małżonek ma czasem świetne pomysły. Mała nie chciała do kibelka na początku wcale wchodzić, więc mój mąż zabarał jej wszystkie zabawki i położył w środku. Mała nie tylko polubiła przebywanie w kibelku ale również aby nie odrywać się zbyt od zabawy sama zaczęła siadać na dziecięcej klapie i ząłatwiać swoje sprawy.

Możesz również przeczytać: