Znajdujesz się tutaj: Home > Czas z dzieckiem > Mały terrorysta

Mały terrorysta

Jako mama 4 letniego Stasia borykam sie na codzień z wieloma problemami wychowawczymi, które sprawiają, że nie zawsze patrzy się na swojego malucha z wielką miłością. Kocham swoje dziecko ale od pewnego czasu mały dawał się nam ostro we znaki.

Problem polegał na tym, że mały jak nie dostawał tego czego chciał robił sie strasznie nieznośny. Kiedy kładliśmy Stasia z mężem spać to przedtem mieliśmy cały wachlarz krzyków i płaczu. W dodatku kiedy to nie skutkowało nasz mały wymyślił sobie, że będzie walił głową w ścianę lub gryzł swoich rodziców.

 Muszę przyznać, że na dłuższą metę jest to mega męczące i powoduje zdecydowanie nadmierny stres. Kiedy sytuacja osiągneła swoje apogum zaczęłam szukać porady, ponieważ nie chciałabym uderzyć swojego maleństwa. Spokój nie pomagał, ponieważ kiedy byłam konsekwentna i mały gryzł mnie po rękach i doprowadzał do szału.

Co więcej to żadne rady nawet superniani nie pomagały w uspokojeniu naszego Stasia. Wszystko wyglądało bardzo nieciekawie dopóki mąż nie dostał białej gorączki kiedy mały zaczał kolejny raz walić głową w ścianę. Oboje zdecydwanie nie jesteśmy zwolennikami jakichkolwiek kar cielesnych, ponieważ uważamy, że przemoc fizyczna niczego nie rozwiązuje.

Małżonek z ciszą i spokojem podszedł do małego kiedy ten walił głową w ścianę i kazał mi go ubrać, a potem wyszli. Mąż od dziecka zawsze uprawiał dużo sportu, więc wziął piłkę i małego na spacer. Nie było ich jakieś trzy godziny ale najlepsza rzecz stała się po ich powrocie.

Mały wrócił i grzecznie poprosił abym go wykąpała i ubrała w piżamę, a następnie padł do łóżka i spał przez bite 12 godzin. Mąż oznajmił, że już najwyższy czas, żeby naszego Stasia przywyczaić do ruchu i od tamtej pory codziennie wychodzą razem na piłkę, a mały śpi jak aniołek. Wkońcu każde dziecko musi mieć dużo ruchu aby spało.

Możesz również przeczytać: